Klient nasz partner. Jak usprawnić tworzenie marki ze studiem?

Piotr Synowiec

Piotr Synowiec

Dwa różnokolorowe dymki rozmowy o kształcie przypominającym uzupełniające się puzzle.

Chyba każdy projektant trafił na klienta, który zdecydował się na współpracę, bo zobaczył odświeżony wizerunek firmy znajomego lub konkurencji. Chociaż poczucie zagrożenia i zwykła ludzka zazdrość są silną motywacją do działania i wprowadzania zauważalnych zmian, powodów, by zatrudnić studio brandingowe jest znacznie więcej. Co zrobić, żeby nie stracić szansy na sukces i faktycznie skorzystać ze wsparcia przy tworzeniu marki?

Weźmy przykład rebrandingu. Czynników warunkujących decyzję o nim jest wiele, co wyjaśnimy w innym artykule – teraz sprowadźmy je do podstaw. Dla jednych jest to chęć przedstawienia swojej marki w najlepszym świetle, odpowiedniej prezentacji wartości, a dla innych jest to pozycjonowanie marki osobistej, siebie samego – równie ważne, jak odpowiednio skrojony garnitur, dobrze dobrany samochód, zegarek czy inny gadżet. Wszystko to wpływa na odbiór właścicieli, ich atrakcyjność na rynku, pewność siebie, a przez to działania i wynikające z nich korzyści itd.

O ile argumenty za wdrażaniem zmian moglibyśmy tylko mnożyć, to powód przekładania tej decyzji jest zwykle jeden – właściciele firm zakładają, że przeprowadzenie rebrandingu jest nie tylko kosztownym, ale i czasochłonnym procesem, do którego warto „przygotować się bardziej” i „przemyśleć na wiele sposobów”, co w efekcie odkłada działania na następny poniedziałek, a potem kolejny i kolejny.

W tym wpisie chcę odpowiedzieć na pytanie, czy odświeżenie wizerunku rzeczywiście wymaga takiego zaangażowania, jakiego wielu przedsiębiorców zakłada przed podjęciem współpracy.

Praca projektantów wiąże się z ogromnym wysiłkiem kreatywnym, dlatego najwięcej zyskują klienci, którzy pomagają stworzyć możliwie najlepsze warunki.

Jak przyspieszyć współpracę od samego początku?

Legendarne są przypadki zapytań projektowych, które w dniu wysłania przedstawiają informacje o terminie – tj. mają być zrobione „na wczoraj” lub w ciągu najbliższych „trzech tygodni”, licząc od dnia wysłania tej wiadomości. Skupmy się na projektach, które są możliwe do zrobienia w realnych terminach. Jeżeli klient chce maksymalnie przyspieszyć prace, najlepszym na to sposobem jest zadbanie o podstawy, czyli:

  • dokładnie wypełniony brief przesłany w terminie,
  • konkretne odpowiedzi na pytania co do oczekiwań,
  • sprawne przejście etapu negocjacji i otwarta komunikacja,
  • dostarczenie wszystkich umówionych materiałów przed rozpoczęciem projektu.

Zorganizowanie podstawowych formalności to dobry sygnał wróżący udaną współpracę. Praca projektantów wiąże się z ogromnym wysiłkiem kreatywnym, dlatego najwięcej zyskują klienci, którzy pomagają stworzyć możliwie najlepsze warunki.

Komfortowe warunki na etapie projektowania

Kiedy zespół posiada wszystkie potrzebne materiały, klientowi pozostaje uzbroić się w cierpliwość w oczekiwaniu na przesłanie pierwszych efektów. Wbrew wyobrażeniom przedstawianym w memach i branżowych dowcipach chcemy zaznaczyć, że projektanci nie czekają z pracą do ostatniego dnia przed terminem oddania.

Większości profesjonalistów szczerze zależy na rozwiązaniu realnych problemów i dostarczeniu najlepszych efektów. W przypadku gdy uda się osiągnąć satysfakcjonujący efekt wcześniej niż plan przewidywał, nic nie stoi na przeszkodzie, aby dostarczyć rezultaty w szybszym terminie. A przynajmniej my dzielimy się propozycjami tak szybko, jak to możliwe i nie budujemy sztucznego napięcia 😉

Po otrzymaniu pierwszych efektów dobrze jest „przespać się z tematem” i nie podejmować decyzji, ani nie wysyłać feedbacku od razu. Tak jak nie należy oceniać książki po okładce, tak dojrzewanie do nowego wizerunku jest procesem, który wymaga czasu. Nie jeden raz spotkaliśmy się z sytuacją, w której projekt zyskał w oczach klienta po tym, kiedy dał sobie czas do namysłu. Nic dziwnego – nowy wizerunek zazwyczaj jest budowany na lata, jednocześnie zastępuje wcześniejszy, z którym ktoś był związany równie długo. Jako projektanci szanujemy wagę sytuacji i jedyne, o co prosimy, to przynajmniej dzień czy dwa na spokojną ocenę.

Na co klient ma największy wpływ?

Na wspomnianą cierpliwość każdy ma wpływ o tyle, że musi ją wypracować – tym czy innym sposobem. To nie wszystko – klimat współpracy budują też inne cegiełki, które powinien zapewnić klient. Sprowadzamy je do kilku ważnych punktów:

  • koncentracja na celu współpracy – tj. przygotowanie oczekiwań dotyczących projektu, wymagań w kontekście zakresu oraz najważniejszych priorytetów,
  • ograniczenie osób decyzyjnych do jednej – dzięki temu ostateczne decyzje będą podejmowane sprawnie, a projekt nie przedłuży się z powodu różnicy zdań czy rozproszonej odpowiedzialności (czyt. „ty miałeś odpowiedzieć”),
  • wybranie odpowiedniej osoby do kontaktu – idealnie, jeśli będzie komunikatywna (lubiąca i szanująca ludzi, chcąca rozwiązywać problemy, niebojąca się pytać, kiedy czegoś nie rozumie), zorganizowana (pilnująca terminów po stronie klienta, uwzględniająca tryb pracy projektantów) i słowna (kiedy się na coś umówimy, bierzemy jej słowo za coś, na czym możemy oprzeć ustalenia, bo nie będzie zawodzić),
  • delegowanie wszystkiego, co możliwe – niektórzy klienci zakładają wykonanie przez siebie choćby małej części zakresu projektu (najczęściej w celu ograniczenia kosztów) np. tekstów na stronę; przygotowanie treści przesuwa projekt o parę tygodni, ostatecznie teksty wymagają co najmniej korekty, a drobna oszczędność finansowa wiąże się z dużymi stratami z powodu opóźnionego startu nowej marki,
  • zachowanie terminów przewidzianych na przesłanie odpowiedzi – terminy pozwalają nam planować prace całego zespołu i przewidywać naszą dostępność, także w tym konkretnym projekcie.
Ręka człowieka w garniturze, na nadgarstku zegarek przedstawiający kolorowy wykres kołowy.

Ile to wszystko zajmuje czasu?

W porównaniu do dziesiątek lub setek godzin spędzonych na projektowaniu, czas klienta poświęcony na zlecenie sprowadza się do ułamka z tego harmonogramu. Standardem każdego profesjonalnego studia lub agencji jest taka optymalizacja pracy, która ogranicza zaangażowanie klienta do niezbędnego minimum, pozwalając mu zająć się działalnością operacyjną swojej firmy.

Ostatecznie, największym wyzwaniem dla zajętych przedsiębiorców okazuje się być przesłanie zapytania ofertowego, a następnie wypełnienie briefu. W przypadku gdy znajdziesz się w sytuacji, w której „przejście przez brief” graniczy z cudem, zamiast wstrzymywać plany rozwoju swojej firmy, umów się na konsultacje i uzupełnij brief z pomocą studia.

W końcu brief to nie praca doktorska – nic nie stoi na przeszkodzie, aby napisać go grupowo 😉

Możemy Ci pomóc? 
Odezwij się

Twoją markę stać na więcej.
Napisz w czym możemy Ci pomóc.

Piotr Synowiec

Piotr Synowiec
współwłaściciel

meee@holysheep.co